Moralność

Przyjaciółka ostatnio mnie spytała, czy nie czuję, że spotykając się dalej z Kotem jestem nie w porządku w stosunku do A. Szczerze mówiąc - nie. Zawsze sobie powtarzałam, że dopóki nasza relacja nie wejdzie na jakieś poważniejsze tory, gdzie rzeczywiście poczuję, że coś razem tworzymy, to zostawiam sytuację jak jest i czekam, aż coś się rozwinie.
Widząc się z A. raz w tygodniu albo i rzadziej, a przez resztę dni nie mając z nim absolutnie ŻADNEGO kontaktu, nie czuję... przynależności do niego. Jak się spotykamy to jest fajnie, ale przez większość tygodnia on nie jest nawet w najmniejszym stopniu częścią mojego życia - a to raczej nie świadczy o jakiejś głębszej relacji.
Liczę na to, że sytuacja się zmieni, bo podoba mi się, bardzo go lubię i można by spróbować stworzyć razem coś fajnego, ale póki co jest jak jest.