Ech

I znowu muszę dodać smętny wpis, a miałam nadzieję, że wreszcie coś się zmieni.

Widziałam się wczoraj z A. Cała randka była bardzo udana - tańczyliśmy, przytulaliśmy się, całowaliśmy, chodziliśmy za rękę... Po dotarciu do samochodu była powtórka z ostatniego spotkania, ale tym razem A. powiedział, żebyśmy pojechali w jakieś ustronne miejsce. I pojechaliśmy. Wczoraj nie skończyło się na suchych pieszczotach. Z inicjatywy A., wzięłam go do ust i cóż... doszedł w nich. Doszedł, po czym kiedy się podniosłam, odwrócił się ode mnie i patrzył w okno. Trwało to dobrą minutę, dopóki ja się nie odezwałam. Szczerze mówiąc, czułam się jak prostytutka. Nie rozumiem tego co się stało i czemu A. zaczął to wszystko, kiedy wyraźnie tego nie chciał. Ani jeden dotyk nie był zainicjowany przeze mnie - podporządkowałam się jemu.
Podejrzewam, że na tym nasza znajomość się skończyła... Szkoda...

kyn 08.08.2017, 09:35

Nie rozumiem tego co się stało, jeśli się zbierze w sobie i odważy do mnie odezwać to może sobie wyjaśnimy. A jeśli nie, no to trudno.

starszypaniona 07.08.2017, 10:45

Znamy takie akcje...:)
Chociaz jego zachowanie dziwne...jakby miał wyrzuty sumienia?!