Komentuj (0)

  • Problemy techniczne 04 maja 2017, 14:26

    Komentuj (0)

    Rozjechały mi się wcześniejsze wpisy na blogu, a kiedy chcę wejść do archiwum - wyskakuje błąd 403 "brak uprawnień". Ktoś wie, o co chodzi?

    Komentuj (0)

  • No dobra 06 maja 2017, 11:48

    Komentuj (4)

    Blog się popsuł, nie mam pojęcia dlaczego, ale trudno. Może kolejne notki będą już normalne.

    No dobra... Przeczytałam moje wpisy i wychodzi na to, że narzekam ciągle na tego Kota, ale w gruncie rzeczy Kot fajny jest. Dużo mu zawdzięczam i jest bardzo ważny w moim życiu. Nasza relacja jest dziwna, żeby nie powiedzieć popieprzona. Jednak w tym szaleństwie jest metoda - najlepsze wspomnienia mojego życia mają ścisły związek właśnie z Kotem. Fajny z niego facet i przez zdecydowaną większość czasu sprawia, że się uśmiecham. Aczkolwiek łzy też się zdarzają, a jakoś tak człowiek ma tendencję (bardzo głupią) do przywiązywania większej wagi zdarzeniom negatywnym, stąd tutaj taki, a nie inny obraz Kota. Postaram się to zmienić, ale na pewno jeszcze nie raz napiszę, że mnie wkurzył.

    Kot Kotem, ale w tej notce chciałam napisać o sobie. Kot ma swoje życie, ja walczę o swoje.
    Dziś mam zadumany nastrój. Cholernie, cholernie mi brakuje bliskości. Chciałabym, żeby ktoś był koło mnie, do kogo mogłabym się przytulić i nic nie mówić. Brakuje mi kogoś, z kim mogłabym siąść na ławce w parku i się pocałować, tak po prostu. Chciałabym mieć przy sobie kogoś, z kim poszłabym na spacer trzymając za rękę, wypiła herbatę przytulona do niego na kanapie, pojechała na weekend w góry. Kogoś, z kim mogłabym porozmawiać, do kogo mogłabym zadzwonić zawsze. Do kogo bym się uśmiechnęła. Z kim bym się kochała... Kto patrzyłby na mnie, jak mężczyzna patrzy na ukochaną kobietę. I przede wszystkim chciałabym, żeby ktoś tego samego chciał ode mnie - to w mych rozmyślaniach jest kluczowe.
    Kołacze mi się w głowie A., ale to bardzo rozmazana myśl. A niechże to będzie ktokolwiek... "tylko mnie kochaj"...

    Dla dopełnienia kiczowatości wpisu piosenka:



    Tia.. dzisiaj wywody samotnej dziewczynki. Będzie lepiej...

    Komentuj (4)

  • A jutro... 07 maja 2017, 09:40

    Komentuj (0)

    ...wielki dzień. Zaczynam staż. Trochę się denerwuję, ale jakoś dam radę. Mam tylko nadzieję, że ludzie będą w porządku, najważniejsza dla mnie jest atmosfera. No i że praca okaże się ciekawa i dużo się nauczę.

    A. się nie odzywa. Ech, naprawdę nie rozumiem, w czwartek, kiedy tańczyliśmy razem wszystko wydawało mi się ok.

    No nic. Muszę dziś ogarnąć mieszkanie, zanim domownicy wrócą (a jest co ogarniać...). Skończył się spokojny tydzień, czas wrócić do rzeczywistości - jak dla mnie nowej rzeczywistości.

    Komentuj (0)

  • ... 08 maja 2017, 00:56

    Komentuj (0)

    Jest pierwsza w nocy. Za trzy godziny muszę wstać na mój pierwszy dzień w pracy, a leżę w podłym nastroju, z cieknącymi łzami po policzkach. Fantastycznie.

    Miałam ocieplić tu wizerunek Kota, więc już nic więcej nie napiszę... No może tylko, że na początku wieczoru był bardzo miły i fajnie się pisało...

    Komentuj (0)

  • Dzień 1 08 maja 2017, 16:47

    Komentuj (2)

    Przeżyłam pierwszy dzień w pracy. Jest całkiem ok, dziewczyny z biura wydają się miłe, zobaczymy jak będzie dalej. Praca typowo administracyjna, więc niestety moim wykształceniem mogę sobie tyłek podetrzeć. No ale od czegoś trzeba zacząć...

    Reszta spraw - beznadziejnie. Nie wiem kiedy wygrzebię się z tego dołka.

    Przytulenie potrzebne od zaraz...

    Komentuj (2)

  • Chwila oddechu 10 maja 2017, 10:31

    Komentuj (0)

    Jestem w pracy. Jest w porządku, całkiem przyjemnie mijają dniówki.
    Humor też mam lepszy, jakoś się wyluzowałam. Czekam tylko na cieplejsze dni, bo zmarzluch ze mnie straszny.

    Niestety A. się nie odzywa. Naprawdę bardzo żałuję, jutro raczej też go nie zobaczę. Przykro mi.

    Komentuj (0)

  • A jednak :) 10 maja 2017, 20:35

    Komentuj (0)

    A. zadzwonił! Jestem przeszczęśliwa, umówiliśmy się znów :) Jejku, ależ się wszystko wspaniale złożyło :)

    Komentuj (0)

  • Dmuchawce, latawce, wiatr 11 maja 2017, 21:04

    Komentuj (0)

    Wreszcie piękny, ciepły dzień. Jego drugą część spędziłam leżąc na trawie i... fantazjując, znów delikatnie, dziewczeńsko, słodko...





    _________________________________________

    Słońce dalej mocno przygrzewa, jednak powoli kieruje się już ku zachodowi.
    Źdźbło trawy łaskocze mnie w łydkę, przewracam się więc na brzuch i uginam nogi w kolanach. Leżysz tuż obok, z głową podpartą na ręce i patrzysz na mnie miękko. Twoje oczy się śmieją, idąc w parze z ustami. Świat się dla nas zatrzymał. Jesteśmy całkowicie sami, nigdzie nam się nie spieszy. Napawam się tą chwilą, twoją bliskością, zapachem. Opuszkami palców dotykam twojej twarzy, zarysowuję usta. Jesteś rozluźniony, uśmiechnięty, powoli pochylasz się nade mną, zatrzymując usta milimetry przed moim karkiem. Dmuchasz weń leciutko, a przez moje ciało przebiega dreszcz, na co wybuchasz serdecznym śmiechem. Oczywiście tylko się ze mną droczyłeś, przewracam cię w odwecie na plecy, a ty, dalej roześmiany, pozwalasz mi to zrobić, kradnąc w międzyczasie jednego buziaka.
    Teraz znajduję się nad tobą i atmosfera w momencie się zmienia, gęstnieje. Patrzysz na mnie zupełnie inaczej niż przed chwilą i jestem pewna, że moje spojrzenie wyraża dokładnie to samo - pożądanie. Wszak minęło już kilka godzin, od kiedy się kochaliśmy...
    Kładziesz mi dłoń na karku i przyciągasz do siebie, nasze usta spotykają się w tańcu, który jest obietnicą i wstępem do dalszych wydarzeń...

    Komentuj (0)

  • Nocne Polaków rozmowy 13 maja 2017, 12:00

    Komentuj (0)

    W nocy zadzwonił Kot. Rozmawialiśmy dobrą godzinę, tak jak kiedyś. To było... cudowne, ciepłe, miłe. Dużo dobrych słów, emocji, chemii. Jego szeptem wypowiadane słowa wprost do mojego ucha - tak jakby był tuż obok. Zasnęłam w błogim nastroju.

    Jutro spotkanie z A. Kurde - czemu ja się denerwuję? Przecież się znamy, dobrze nam w swoim towarzystwie. Muszę wyluzować.

    Komentuj (0)

  • Znów to samo 16 maja 2017, 07:24

    Komentuj (0)

    Spotkanie z A. było udane. Graliśmy w bilard, pogadaliśmy, nawet się objęliśmy na pożegnanie, choć nieco niezdarnie. To całkowicie nowa sytuacja dla mnie, nigdy nie randkowałam. Jest inaczej, ale bardzo fajnie. Szkoda tylko, że na co dzień nie mam z nim kontaktu.

    Co do tytułu - jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o Kota. Tak, znów. Tym razem nie podkopał mojej pewności siebie. Tym razem zmiótł ją z powierzchni ziemi. Czuję się zupełnie niewarta jego uwagi. I tak też jest, jako że nie odzywa się w ogóle. Wiem, że jest zajęty, ale tak zupełnie nic...? Jestem beznadziejna.

    Komentuj (0)

  • Słowa 18 maja 2017, 20:16

    Komentuj (1)

    Czasami tak jest, że nie da się odkręcić tego, co wywołały nasze słowa. Człowiek widzi, że jednak się pomylił, że druga osoba odebrała coś co powiedział w zupełnie inny sposób, niż on sam tego chciał. Próbuje wtedy tłumaczyć, ugłaskiwać, przekonywać, że nie to miał na myśli. Tyle że jego słowa zakorzeniły się w odbiorcy tak głęboko, że stworzyły swojego rodzaju osłonę, przez którą nie da się przebić. To co mówi potem, tylko się od niej odbija i pada niechlujnie na ziemię, jak wyrzucony śmieć. Zraniona osoba patrzy na te rzucone słowa i widzi, jak bardzo są sztuczne i bezwartościowe. To sprawia, że czuje się jeszcze gorzej. Próbuje jedno z nich podnieść, zabrać ze sobą, ale za każdym razem wyślizguje jej się z rąk. Wyjścia są dwa - albo znajdzie sposób, żeby jednak je pozbierać i wsadzić do kieszeni, żeby powoli kiełkowały, albo całkowicie zamknie się na człowieka, który słowa te wypowiedział.


    Trafiłeś Kocie. Udało Ci się precyzyjnie kopnąć najwrażliwszy punkt jaki posiadam. Na nic Twoje wyjaśnienia, że to było z przymrużeniem oka. Po lepszych i czasem gorszych chwilach naszej znajomości wreszcie Ci się udało mnie całkowicie złamać i doszczętnie zniszczyć moją pewność siebie. I ze wszystkich ludzi właśnie Ty...

    Komentuj (1)

  • Gdy oddychanie boli 20 maja 2017, 22:32

    Komentuj (6)

    Znasz to uczucie? I mam tu na myśli autentyczny fizyczny ból, choć niewywołany zawałem serca, ewentualnie jego rozszarpaniem. Kiedy każdy oddech jest ciężki, jakby dociskali ci do klatki piersiowej jakiś ogromny ciężar. Kiedy już nie wiesz, co masz ze sobą zrobić - czy usiąść, czy się położyć, czy płakać, czy wyć jak zranione zwierzę. Kiedy najchętniej uciekłbyś w bardzo długi sen, by obudzić się, gdy ten koszmar na jawie się skończy. Kiedy to właśnie sen jest jedynym twoim wybawieniem, gdzie nie czuć bólu, samotności i tego przytłaczającego ciężaru. Kiedy wydaje ci się, że nie uronisz już ani kropli, bo przed chwilą wylałeś wszystkie łzy, a jednak zawsze się jeszcze jakaś znajdzie. Kiedy masz wrażenie, że skończył się świat, ale jakoś sekundy dalej płyną. Kiedy całe twoje ciało krzyczy o ratunek. Kiedy osuwasz się na ziemię i zwijasz w kłębek, bo już nic więcej ci nie zostało.

    Komentuj (6)

  • 23 maja 2017, 11:00

    Komentuj (2)

    Kurna... Zawsze byłam wrażliwa, może nawet nadwrażliwa, ale to co się dzieje teraz z moimi emocjami to jakieś pandemonium. Zupełnie nie potrafię sobie z nimi poradzić.

    Kot chce się spotkać i to o dziwo na dłużej niż zwykle. Boję się... autentycznie boję się spotkania z nim. Z moim Kotem... Do czego to doszło?

    Jutro widzę się z A. Zadzwonił wczoraj, dziwnie się składa, że pojawia zawsze, kiedy potrzebuję jakiegoś pozytywnego akcentu. Bardzo fajnie :)

    Komentuj (2)

  • Notka 28 maja 2017, 22:04

    Komentuj (2)

    Miałam dodać właśnie długą notkę, nad którą starannie pracowałam... Ale w międzyczasie mnie wylogowało i wszystko poszło w diabły. Uf... Nie mam już dziś siły pisać jej od początku, więc zostawię to na inny dzień, być może jutro.

    Komentuj (2)

  • Wspomnienie 29 maja 2017, 17:38

    Komentuj (3)

    Dobra... muszę coś zrobić, żeby zmienić nastawienie do samej siebie, żeby uwierzyć, że coś jestem warta. Inaczej zniszczę każdą relację, jaką mam i jaką przyjdzie mi nawiązać.
    W tym celu wrócę do chwili, w której wzniosłam się ponad chmury... A wszystko za sprawą jednego człowieka. Zgadniecie którego?

    ________________________________________________________________

    Skończyłam właśnie ostatnie przygotowania. Spoglądam w lustro, całkiem zadowolona z efektu. W głowie kłębi się tylko jedna myśl - czy mu się spodobam? Nade wszystko nie chcę go rozczarować. Pora ruszać. Biorę głęboki oddech i wsiadam do auta. Ręce trzęsą mi się przez całą drogę do hotelu.
    "Oszalałam, całkowicie straciłam rozum" myślę, mijając znak z nazwą docelowego miasta. Po przyjeździe na miejsce staram się uspokoić oddech. Wiem, że on czeka na mój telefon, więc po kilku minutach zbieram się na odwagę i dzwonię. Gdy wysiadam z samochodu, nogi mam jak z waty. W oddali widzę jego zbliżającą się postać. Wygląda świetnie, nie potrafię powiedzieć, co w nim pociąga mnie aż tak mocno. Nie ma prostej urody, nie jest banalnie ładnym chłopcem z okładki magazynu, a jednak niesamowicie na mnie działa.
    Obejmuje mnie wpół, przyciąga do siebie i całuje - namiętnie, długo, cudownie.
    - Pięknie wyglądasz - mówi, a zachwycone spojrzenie oddaje prawdę jego słowom. O tak, udało mi się zrobić na nim wrażenie. Nikt nigdy tak na mnie nie patrzył, jakbym w tej jednej chwili była najpiękniejszą i najbardziej pożądaną kobietą na ziemi.
    Zaczyna jakąś luźną rozmowę, chyba żeby mnie rozproszyć, widzi że jestem zdenerwowana. Prowadzi mnie do pokoju za rękę, spodobało mi się to, w tę noc jestem jego, niech każdy o tym wie… Gdy weszliśmy do środka nerwy znowu zaczęły brać górę, jednak on nie dał mi zbyt wiele czasu do namysłu. Już wcześniej wiedziałam, że ten człowiek nie lubi zabaw w podchody i teraz również niczego nie odwlekał. Ledwie zamknęły się drzwi, zaczął mnie całować, dotykać, rozpinać guziki z koszuli...
    - Gdzie się tak spieszysz? - pytam, nieco przestraszona tym tempem.
    - Mam przed sobą śliczną dziewczynę, nie dziw mi się - odpowiada.
    Po krótkiej chwili stoję więc naga przed mężczyzną, którego widzę drugi raz w życiu. Nieśmiałość bierze górę i mimowolnie składam ręce na piersiach.
    - Nie wstydź się mnie, masz piękne ciało - mówi cicho i przytula mnie do siebie, dając mi chwilę.
    Nie szczędzi mi komplementów – tych werbalnych, ale również ukrytych w spojrzeniu, dotyku. Czuję że drżę, nie potrafię nad tym zapanować. On z drugiej strony zachowuje się całkowicie swobodnie, nagość jest dla niego naturalna.
    Pomaga mi zdjąć jego ubranie, po czym kładzie na łóżku i... zaczyna dotykać. Wprawne palce wiedzą co robić, nigdy nie myślałam, że można tak czuć. Nagle jakbym straciła kontrolę nad swoim ciałem, wiję się, z gardła wyrywa mi się jęk. Uczucia stają się intensywniejsze, gdy obniża głowę między moje uda... Pieści mnie długo i starannie, wiem jednak, że nie dojdę, jeszcze nie teraz.
    Kładzie się następnie na boku i pokazuje, jak go dotykać. Mając bardzo małe doświadczenie w tym temacie, robię to nieco niezdarnie, co chyba mu nie przeszkadza. Przyciemnia światło, włącza spokojną muzykę, a nawet zapala świeczkę, na co uśmiecham się szczerze - romantyczna dusza? Już się nie boję, nic nie mogło być bardziej doskonałe. To jest ten wieczór, ta chwila, a przede wszystkim TEN mężczyzna. Wchodzi we mnie delikatnie, ale stanowczo. Cholera, to boli. Porusza się łagodnie, dając czas na dostosowanie. Całuje moje czoło, powieki, nos, usta, szyję. Ujmuje mnie jego staranność, by to mnie było dobrze - co wkrótce rzeczywiście się dzieje. Czuję się z nim połączona, czuję jego ciężar na sobie, jego zapach, bliskość - jako kobieta czuję się w tym momencie przynależna do tego mężczyzny. Po jakimś czasie przyspiesza, jego ruchy stają się mocniejsze i bardziej nieustępliwe. Wiem, co to oznacza i sprawia mi to ogromną satysfakcję. I rzeczywiście, po chwili dochodzi we mnie z jękiem, wtulając twarz w moją szyję.
    Jest mi absolutnie błogo i leniwie, najchętniej mruczałabym jak kotka z zadowolenia. Jego spojrzenie jest miękkie, gdy szepcze mi słowa piosenki - piosenki, która już zawsze będzie zarezerwowana tylko dla niego.
    Czy on wie, że właśnie przeżyłam najwspanialsze doświadczenie w moim życiu? Że wyrył sobie trwałe miejsce w moim sercu i pamięci, bez względu na to, jak dalej potoczy się nasza znajomość? Że już zawsze będę go wspominać jako mojego pierwszego mężczyznę?
    Gdyby świat miał się zatrzymać, to właśnie byłby idealny moment.
    Ale... wieczór się jeszcze nie skończył...


    CDN

    Komentuj (3)

  • stat4u